Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 3 kwietnia 2025 16:01
Reklama

Zakaz wjazdu - V-twin only

Zakaz Wjazdu nie jest bynajmniej zespołem, w którego skład wchodzą funkcjonariusze Straży Miejskiej, pasjonaci kodeksu wykroczeń. To ekipa zatwardziałych hardrockowców ze Świdnicy nostalgicznie zapatrzonych w brzmienia z lat 80 i 90 ubiegłego wieku. To nie bloczek mandatowy, ale kobiety, piwo i ciężkie motocykle stanowią dla nich prawdziwy punkt odniesienia, to są toposy. A także szczere umiłowanie soczystego rock’n’rolla, bluesa, funku i rockowej prostoty. Kiedy grzebię się we własnej pamięci jak w dolnośląskich hałdach, pozostałościach po upadłych kopalniach, wydobywam z niej takie rockowe artefakty jak grupę Perfect, czy mniej znane: Korbę i Harlem, nad którymi unosi się poniekąd zwiewny duch Dżemu niby mityczny patron muzycznej śląskości.

 

Reklama

Już pierwszy utwór na płycie „Let’s Rock Tonight” nie pozostawia cienia wątpliwości; wyrazisty wokalista, który brzmi jak skrzyżowanie Szymona Wydry i Grzegorza Markowskiego, przy czym nie ma nic wspólnego ze sztucznym „ID-e-OL-ogicznym” produkcyjniakiem, co jest grzechem tego pierwszego, ani póki co, nie jest tak długowieczny jak ten drugi. Stara się przy tym brzmieć drapieżnie i choć w tytułowym „schlagworcie” („Let’s Rock…”) wypada jak Wojciech Gąssowski w anglojęzycznym repertuarze, można mu wierzyć. Zwłaszcza, że sporym ratunkiem dla tej kompozycji i mocny wsparciem dla niego samego jest gitarzysta i mocna sekcja. Inny dowód stanowi „Motor” – rock ’n’rollowa nawalanka; nic tu nikogo nie dziwi, wszystko jest jasne i klarowne – to pieśń może nie na miarę harleya, ale taka panonia śmiało może przyjmować od zespołu wszelkie hołdy.

 

„Mr. Killer”, zaczynający się jak partia klawiszy stanowiąca podkład dla występów tanecznych rewiowej grupy Sabat na pokładzie „Achille Lauro”, okazuje się być przyzwoitą rockową kompozycją w stylu dawnego Perfectu (podobieństwo do wokalnych popisów Markowskiego jest w tym utworze chyba najwyraźniej słyszalne). Inne składniki tego utworu to m.in. lekkie wpływy IRY i siermiężna pseudo-aktorska zagrywka z „offu” (w założeniu humorystyczna, ale mnie jakoś nie ubawiła). „Być Albo Nie” to odpowiedź Zakazu Wjazdu na nu-metalowe wpływy na hard rockowy styl (podobnie w kompozycji „Wciąż Samotny”), trzeba przyznać, że dosyć wyrazista i podparta odpowiednimi argumentami. W „Niedzielnym Bluesie” można dostrzec wyraźne wpływy southern rocka, zwłaszcza w jego współczesnym wydaniu (patrz: ostatnie płyty starych wyjadaczy tego gatunku, Lynyrd Skynyrd). I to jest w porządku, zwłaszcza, że kolejna pieśń („Ona”) nosi znamiona obu nurtów – nu metalu i „grania od południowej strony”, fajnie brzmi i zawiera tym razem fajny patent w postaci „orientalnie” brzmiących instrumentów klawiszowych.

 

Dopiero przy okazji siódmego utworu na płycie odkrywamy Wielką Tajemnicę tego krążka. Zakaz Wjazdu to specjalista od wykonywania utworów balladowych w rodzaju „Kochaj Mnie Teraz”. Gitarowe „mewy”, partia saksofonu „a-la Sting” (a raczej Marsalis), śpiew wokalisty nie naznaczony wysiłkiem. Tego się słucha. Podobnie jak „Krzyku”, utworu wypełnionego niezłymi muzycznymi pomysłami (głos raportującego żołnierza lub reportera, pieśń mujahedina, sterylne bębny i jazz-rockowy dialog gitary i klawiszy, anty-wojenna tematyka). Automatycznie sięgam pamięcią do „Pierwszego Karabinu” grupy TSA i dobrze mi z tym skojarzeniem. „Bez Reguł” to sporo funku, o którym wspominałem na początku, ale że zbytnio nie lubię funku, przechodzę od razu do następnej piosenki – „Kalendarza”, któremu towarzyszy inne moje skojarzenie – ze słynną „Cegłą” Dżemu. Przez chwilę robi się rockowo, a przy tym lekko i tanecznie.

 

Że Zakaz Wjazdu to grupa specjalna od zjawisk balladowo-rockowych wyjaśniło się już wcześniej. W całości potwierdza to „Tylko w Twoich Rękach”, „Krystyna”, akustyczna ballada „Pomiędzy Świtem a Nocy Zniknieciem” i nagrany na żywo w studio „Pozwól (List Do K.)”. Tematy damsko-męskie to repertuarowe clue zespołu, ale i najbardziej wdzięczne pole dla jego muzycznego popisu. „Koszula” wreszcie jest zabawna, udało się to co nie wyszło przy okazji „Mr. Killera”, stanowiąc przykład radosnego, rock’n’rollowego grania. Warto wspomnieć i o tym, że to właśnie w balladach słyszy się kunszt wokalisty (w mocniejszych partiach bywa, że jego partie czasem nieco nużą) oraz zauważyć, iż składzie grupy gra naprawdę niezły gitarzysta. Dlatego należy uczciwie stwierdzić, że słuszną drogę wybrali muzycy nagrywając tę płytę. Siedząc w studio nagrań, nie wypisali co prawda ani jednego mandatu, ale też sami nie złamali żadnego zakazu.

 

Zakaz Wjazdu, „Zakaz Wjazdu”. Wydanie własne.

 

 

Dla naszych czytelników jak zwykle mamy do rozlosowania kilka płyt zespołu wśród osób, które przyślą odpowiedź na pytanie: jaki tytuł nosi płyta zespołu Zakaz Wjazdu.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

xxx 20.11.2011 18:09
lipa album

Reklama

Opinie

ReklamaSklep Medyczny Tomaszów Maz.
ReklamaSklep Medyczny Tomaszów Maz.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama