Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 4 kwietnia 2025 22:13
Reklama

Subiektywna historia rock'n'rolla w Tomaszowie Mazowieckim cz. 1

Miałem 13 lat a była jesień 1957 (wrzesień/październik), o tej porze roku mama często wysyłała mnie, czy moich braci, tak jak inne mamy swoich synów z mojej dzielnicy (tak zwanej „na Górce” czy Starzyce), w widły ulic Warszawska/Cmentarna/Długa. Tu znajdował się Miejski Ogród (dzisiejsza stacja paliw BP), w którym było 5 czy 6 szklarni produkujących na potrzeb mieszkańców miasta warzywa, nowalijki.

 

Reklama

Powierzchnia ogrodu wzdłuż tych ulic ogrodzona została siatką, która to siatka szczelnie porośnięta była winoroślami, z czarnym winogronem o bardzo słodkich kiściach. Zrywaliśmy winny owoc przynosząc ich duże ilości do domów. Nasze mamy przetwarzały winogrona na konfitury, dżemy, wina, soki czy inne napoje, czyniąc zapasy na zimę i wczesną wiosnę.

 

Często na tym „winobraniu” spotykałem się ze starszym o dwa lata kolegą, dziś nieżyjącym już, Andrzejem Śliwińskim (były pułkownik LWP). Śliwińscy mieszkali w tzw. Krycha kamienicy przy ulicy Niebrowskiej a ja na rogu Warszawskiej i Zawadzkiej (dziś na naszym podwórku znajduje się wulkanizacja). Andrzej był inteligentnym, oczytanym chłopakiem. Pewnego wieczoru, razem siedzieliśmy na winogronowym żywopłocie blisko siebie, napełniając owocami swoje pojemniki. Po chwili Andrzej odzywa się do mnie, - Tolek zejdź na chwilę na ziemię, muszę Ci coś bardzo ważnego powiedzieć. Zszedłem na dół, zbliżywszy się do niego. Andrzej cały czas rozglądając się dookoła czy nikogo w pobliżu niema, wziął mnie pod rękę i wzdłuż ogrodzenia doszliśmy do ulicy Cmentarnej skręcając w jej głąb w lewo, na wysokość trzeciego/czwartego drzewa. Rozejrzał się jeszcze raz wokół, w lewo, w prawo po czym  nachylił się do mojego ucha, szeptem wypowiadając słowa. – Słuchaj Tolek, to co ci powiem zatrzymaj tylko dla siebie, nikomu nie powtarzaj – jeszcze raz rozejrzał się dokładnie wokół i dokończył – istnieje na świecie taka muzyka, bardzo szalona, przybyła do Europy zza Oceanu, jest zakazana i nazywa się ROCK’n’ROLL. To co ci powiedziałem zachowaj dla siebie, nikomu ani słowa, ani mru, mru.

 

Czułem, pomimo nieznanego mi wyrażenia, że Andrzejprzekazał mi bardzo ważnąinformację, którą muszę pielęgnować i trzymać w głębokiej tajemnicy. Wracając do domu przez całą drogę, by nie zapomnieć o zakazanym terminie,  powtarzałem sobie; rock’n’roll, rock’n’roll, rock’n’roll.  Te słowa, nawet na chwilę nie dawały mi spokoju. Kiedy znalazłem się w domu sięgnąłem po rocznikiDookoła Świata (ojciec prenumerował Przekrój i Dookoła Świata, które po roku zszywał i oprawiał  u introligatora w twarde okładki). Przeglądając całe rocznik 1956 i 1957 (były to kolorowe tygodniki) natrafiłem na artykuły pana Marka Konopki, który był stałym korespondentem agencji PAP, piszącym ze Stanów Zjednoczonych. Pan Konopka w swych artykułach wyrażał się bardzo krytycznie o imperialnej Ameryce, o jej wyzyskującej, kapitalistycznej gospodarce, o rasizmie, orozhuśtanej wolności, o pseudodemokracji i stosunkach międzyludzkich ale również zauważyłem, że pisze artykuły pod tajemniczym dla mnie terminem, rock’n’roll. Dotarłem do dwóch bardzo ważnych publikacji, które po przeczytaniu utwierdziły mnie w przekonaniu, że mam do czynienia z zakazanym owocem i to co Andrzej Śliwiński mi przekazał, było racją, że muszę wystrzegać się tej muzyki i trzymać ją w wielkiej tajemnicy.

 

Pierwszy artykuł dotyczył Elvisa Presleya (Jailhouse Rock, Blue Moon, It’s Now Or Never) a właściwie była to bardzo krytyczna, karykaturalna recenzja z pierwszego filmu z Presleyem, Love Me Tender (1956 rok). Elvisa, króla rock’n’rolla, przedstawił w kiczowatym westernie jako ryczącą krowę na amerykańskiej prerii (dziś wiemy co to były za tytułowe hity np. Love Me Tender czy Poor Boy, obie piosenki z filmu). Pierwszy raz zetknąłem z tak szkalującym określeniem - Elvis Pelvis (Elvis miednica, biodro) – Presleya, nadane mu ze względu na nowatorskie, jak na tamte czasy, poruszanie się na scenie w trakcie koncertowania, śpiewania. Warto pamiętać, że w tym krytykowanym przez Marka Konopkę okresie (rok 1956) Elvis, jak nikt dotąd działający w światowym show businessie, nagrał w jednym roku i sprzedał osiem Złotych Płyt (singli) czyli każda z nich, by uzyskać ten status, sprzedana była w milionie egzemplarzy. Elvis to uczynił.

 

Drugi tekst pana Konopki dotyczył największego skandalisty w historii, killera rock’n’rolla, Jerry Lee Lewisa (Whole Lotta Shakin’ Go On, Great Balls Of Fire, Crazy Arms). Poza, jakby dziś nazwać, chuligańskimi wybrykami Jerryego Lee na scenie (rzucanie stołkami, uderzanie w klawisze fortepianu stopą nogi w bucie, skakanie po fortepianie czy podpalanie tego instrumentu), był jeden, chyba największy skandal w dziejach rock’n’rolla - ożenekkillera z 13-letnią Myrą Brown, córką kuzyna, żeby było tragiczniej, gitarzysty z jego zespołu. Ten incydentalny związek przez purytańską opinię publiczną wyeliminował Jerryego Lee Lewisa na wiele lat z koncertowania i skutkował zakazem w mediach (radio, TV) propagowania, odtwarzania jego wspaniałych nagrań. Miało to wpływ na sferę ekonomiczną ale szczególnie na artystyczną.

 

Te dwa artykuły uświadomiły mi, że mam do czynienia z szatańską, demoralizującą muzyką, że muszę się, choć emocjonalnie podnieca każdą młodą duszę, jej wystrzegać. Choć po 1956 roku (miesiąc październik), po upadku prześladowczego i zbrodniczego stalinizmu, żelazna kurtyna oddzielająca zgniły ZACHÓD od „postępowego” WSCHODU podniosła się nieco w górę, to jednak słuchanie zakazanego rock’n’rolla nadal odbywało się w wielkiej konspiracji, by nikt o tym nie wiedział. Inaczej można było popaść w prawdziwe tarapaty, szczególnie w szkole.


Tylko jak to zrobić, kiedy  epidemia rock’n’rolla opanowała już i zaraziła cały świat i wszystkie kraje demoludu, również Polskę, moje miasto, mój dom?

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

kiki 22.12.2012 06:23
Rytmy ?...jak rytmy rytmami. Ale jak się patrzy na ten ten wschodni syf naleciały i nie chciany przez nas Polaków, to u nas jest też Afryka Kulturowo niewiele od siebie odbiegamy. Nic nadzwyczajnego w rytmach rocka nie widzę jedynie wariactwo trzęsiduda. Tango natomiast wyzwala wolność i tęsknotę do świata realnego bądź wymarzonego. Rock to muza wariatów i szaleńców zdrowo stukniętych... Inaczej nazywam tańce i hulańce takie,nieskoordynowaną gimnastyką porąbanych czubków.

Reklama
rocken 21.12.2012 23:41
Choć mamy spory pośrednio wkład w promowanie i odkrycie światu bluesa i rythm'n'bluesa. Założyciele Chess Records to potomkowie polskiego emigranta (Józefa Czyża w niektórych źródłach spotyka się również jako Czyżykiewicz) A więc dzięki nam cała Ameryka a potem Europa (Szczególnie Wielka Brytania) oszalała na punkcie bluesa (Muddy Waters, Howlin' Wolf, Bo Diddley, Chuck Berry, Little Walter... długo by jeszcze można wymieniać)

rocken 21.12.2012 23:31
1 cytat miru: " I na to wszystko nałożył się rock'n'roll gatunek, który wyszedł z bluesa (pieśni bólu i buntu) i praktycznie, biorąc pod uwagę martyrologię naszego narodu, mógł zrodzić się u nas(?). " Sama martyrologia to zbyt mało, i na pewno ten czynnik nie mógłby stworzyć w Polsce muzyki jaką znamy z zza oceanu. Prawdziwe korzenie tej muzyki są w Afryce. Także rock'n'roll jako "dziecko" bluesa to nie jest nasze " środowisko naturalne". Nie wnikając w szczegóły, bardzo łatwo to zauważyć na koncertach gdy 80% publiczności klaszcze "na raz" a nie "na dwa".

Ricky 20.12.2012 21:16
Mam nadzieję, że Autor nie przedstawi się tutaj jako osoba, która wynalazła rock'and'rolla, a wykazuje, niestety, takie tendencje. Natomiast wspaniale zaczął tym opisem swej krainy na północnych obrzeżach Tomaszowa wraz z winobraniem. Takie mało znane szczegóły pomogą nam sobie uświadomić, że nasze miasto posiadało kiedyś barwę, sens i treść. Niech Pan tu opowie, Panie Autorze, o tłumach młodzieży szlifujących po 5-tej po poludniu tomaszowski deptak, o kulturze tamtych ludzi, szanujących siebie zawzajem. Niech Pan to pisze, by pokazać inny świat dzisiejszym burakom, prującym w swym pordzewiałym żelastwie bez zachowania kultury i godności, przelatującym przez zapory, rozjeżdżającym bliźnich na przejsciach. A także tym, którzy tłuką szkło na ścieżkach rowerowych i produkują rakotwórczy dym spalając swe plastikowe śmieci.

radza 18.12.2012 11:43
To szukanie rocka w karykaturalnych recenzjach przypomniało mi przełom lat 80tychi 90tych i to jak Wojciech Mann zrobił w Trójce audycje niby to wyśmiewającą cenzurowanego wtedy punk rocka, udało mu się w ten sposób zagrać kilka naprawdę niezłych kawałków które inaczej nie pojawiłyby się w radio, takie strzały były niesamowicie ożywcze polowało się na to z radiomagnetofonem, nagranie sobie czegoś KSU czy nowo falowej Siekiery i słuchanie tego w długi zimowy wieczór w ciemnym pokoju to zostaje na całe życie.

miru 17.12.2012 20:36
takie były czasy.... matki wysyłały dzieci mówiąc "idź no synku na miasto i przynieś coś do jedzenia, a z byle czym nie wracaj". Jeden przyniósł winogrona, drugi kurę, a trzeci (najsprytniejszy) protmonetkę i trzy portfele. Tak kształtowała się jedna z charakterystycznych cech narodowych powojennego społeczeństwa wychowywanego w przekonaniu, że wszystko jest nasze. Młode pokolenie skutecznie odcięte od wpływów kultury zachodniej radziło sobie jak mogło. Część z nich - radiotelegrafiści -odcinali słuchawki w budkach telefonicznych i z wkładki słuchawkowej robili sobie "radyjko". Poczta nie nadążała wymieniać, nie pomagały zbrojone osłony na przewody wzmocnione w pewnym okresie łańcuchem. Brać murarska walczyła z reżimem dosypując do zaprawy więcej piachu lecz mniej cementu. Skąd mieli wiedzieć ile tego trza dosypać jak nie można było jeździć po nauki na Zachód. I na to wszystko nałożył się rock'n'roll gatunek, który wyszedł z bluesa (pieśni bólu i buntu) i praktycznie, biorąc pod uwagę martyrologię naszego narodu, mógł zrodzić się u nas(?). Czekam na ciąg dalszy historii rock'n'rolla w Tomaszowie M.

Opinie

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: EchTreść komentarza: Litości. Nawet jednostka wojskowa nie jest w granicach miasta - a każdy tak myśli. Przestańcie straszyć ludzi że ktoś zniszczy nz czy groty - mówcie że wam o domy chodzi - a nie manipulujecieŹródło komentarza: M. Witko - o inwestycjach i trasie S12Autor komentarza: tomaszowianinTreść komentarza: Czy władze miasta mają zamiar zrobić porządek z plagą szczurów na pl. Kościuszki? To jest dramat. Godzina 20 a po chodniku biegają gryzonie. Młodzież ucieka z przystanku, gdyż bezpośrednim otoczeniu są szczury.Źródło komentarza: M. Witko - o inwestycjach i trasie S12Autor komentarza: DepilatorTreść komentarza: To ile miesięcy poślizgu w parku 6 ,czy więcej?Źródło komentarza: M. Witko - o inwestycjach i trasie S12Autor komentarza: S12 bzduraTreść komentarza: S12 to wielki wał i bubel puszczony między zabudowaniami i najbardziej atrakcyjnymi wsiami. Nie ma to żadnej promocji dla miasta wręcz przeciwnie nie odciąży go od nadmiaru "ciężkiego transportu". Za to idealnie zniszczy życie ludzi i wielu rodzin gdzie domy znajdują się bezpośrednio na trasie lub w bliskim położeniu. Władze wiedziały od x lat gdzie pójdzie droga a wydawały zgody na zabudowy. Sama jestem w sytuacji gdzie wydałam oszczędności życia, poświęciłam czas i własne zdrowie żeby wszystko doprowadzić do porządku. W zamian za to dostaje autostradę przez środek działki. Nie interesują mnie żadne pieniądze w zamian za poniesioną stratę. Są rzeczy których się kupić nie da! Zostaliście wybrani przez obywateli i jeśli nie potraficie nas bronić -zniesiemy was ze stanowisk gdzie napychacie sobie kabzy naszymi pieniędzmi.Źródło komentarza: M. Witko - o inwestycjach i trasie S12Autor komentarza: Andrzej KiermasTreść komentarza: Żałosna staje się ta nasza polityka od krajowej po gminną. Chaos, bałagan brak znajomości prawa i przepisów oraz powszechne politykierstwo. Od zawsze byłem zdania, że wszystkie funkcje z wyboru należy ograniczyć do dwu kadencji. Jak patrze na tych wiecznych radnych , posłów czy senatorów to głęboko się zastanawiam kto na nich głosuje, przecież wielu z nich jest tak żałosnych.Źródło komentarza: Czy decyzja radnych A. Witczaka odbierze miastu środki unijne?Autor komentarza: ...)Treść komentarza: policjant zawsze na służbie..pamiętajcieŹródło komentarza: Policjant po służbie udaremnił jazdę pijanemu kierowcy
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama