Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 23 listopada 2024 20:47
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Krzysztof "Grabaż" Grabowski: wypisałem się ze sztywnego punk-rockowego garniturku

Lider Strachów na Lachy i Pidżamy Porno zagrał dwa koncerty podczas festiwalu "Rock na bagnie" w Goniądzu. - Jestem wszędzie. Ale wypisałem się ze sztywnego punk-rockowego garniturku - mówi Krzysztof "Grabaż" Grabowski w rozmowie z PAP.

PAP: Wciąż śpiewasz tak jak w 2010 roku, na płycie Strachów na Lachy "Dodekafonia" - „już tylko o Polsce i o złej miłości. Złe piosenki o złym systemie”? A może te lata i nowy polityczny czas przyniosły zmianę?

Krzysztof Grabowski: Polska się nie zmienia, a miłość zazwyczaj jest zła. Napisałem ostatnio piosenki na nową płytę Pidżamy Porno i trzymam się w nich tego zestawu tematycznego.

PAP: Więcej w nich miłości czy Polski?

K.G.: Po równo. Każdy poeta musi nieść swój krzyż. Mój składa się z dwóch ramion: złej Polski i złej miłości.

PAP: I naprawdę wciąż żyjemy w kraju, w którym „wszyscy chcą nas zrobić w ch…”?

K.G.: A nie? Ty w takim kraju nie żyjesz? Przecież to jest wszechogarniające i dołujące, gdziekolwiek skierujesz swoje kroki wciąż spotykają cię takie sytuacje i l ludzie, którzy chcą cię zrobić w ch...

PAP: Mimo to nie wycofujesz się z aktywności. Podczas festiwalu Rock na bagnie w Goniądzu dzień po dniu wystąpiły dwie twoje formacje: Strachy na Lachy i Pidżama Porno. To chyba duże obciążenie. Organizatorzy cię namówili?

K.G.: My czasem tak gramy, tym razem rzeczywiście był to pomysł organizatorów, dwa zespoły można było łatwiej zebrać, składy się przecież częściowo pokrywają. Jakoś da się to przeżyć. To nie są przecież dwa koncerty jednego dnia, można odetchnąć. W przyszłym roku w kwietniu jedziemy do Stanów Zjednoczonych i jednego wieczora będziemy grać dwa koncerty po godzinie – i Strachy i Pidżama. Zobaczymy, jak nam wyjdzie.

PAP: Czujesz cały czas jest ten sam power, energię?

K.G.: Na scenie tak. Ale ja w przyszłym roku skończę sześćdziesiąt lat… - jak dożyję. Więc dusza się jeszcze rwie, ale członki - niekoniecznie.

PAP: U Bułhakowa, którego cytujesz w jednej z piosenek, książę ciemności spogląda z góry na mieszkańców Moskwy, żeby ocenić, jak się zmienili. A kiedy ty patrzysz na publiczność przyjeżdżającą na punk-rockowy festiwal w 2024 roku, kogo widzisz?

K.G.: Byłem na tym festiwalu podczas pierwszej edycji po pandemii. Była garstka ludzi, protesty antyszczepionkowców, wszyscy byli bardziej nieufni wobec siebie. Nie bardzo byłem zadowolony z atmosfery, która wówczas panowała. Było nerwowo. Teraz jest zupełnie inaczej, widać to np. po nastawieniu publiczności do nas. Strachy na Lachy to nie jest przecież punkowy zespół, gramy raczej pop. Ale przyjęcie było sympatyczne, czuło się taki ciepły vibe…

PAP: Takie piosenki jak „Dygoty” to jest pop?

K.G.: Bardziej pop niż punk rock, przynajmniej muzycznie. Wracając do atmosfery: na Podlasiu inaczej płynie czas, to się tu czuje. Sielsko, dobre jedzenie. Już te parę lat temu właśnie to podobało mi się najbardziej. A teraz jest jeszcze lepiej.

PAP: Śpiewałeś, że nie mieszkasz już w Punk Rock City. Alternatywna, zbuntowana kultura, czy też ruch punkowy ma już w Polsce ponad 40 lat. W całym kraju organizowane są nowe festiwale, nawet konferencje naukowe. Zespoły świętują 40-lecie istnienia. Jak jest naprawdę: jesteś w tym czy cię nie ma?

K.G.: Jestem wszędzie. Ale wypisałem się ze sztywnego punk-rockowego garniturku.

PAP: A co to za garniturek?

K.G.: Taki, że musisz grać muzykę jednego rodzaju, musisz się stosować do różnych zakazów, nakazów, słuchać, czego ci nie wolno robić.

PAP: A czego nie wolno punkrockowcowi?

K.G.: Nie wolno mieć kolorowej okładki na płycie, nie możesz nagrywać teledysków, nie możesz rozmawiać z mediami... W radiu i telewizji i tak nie pojawiamy się za często, ale żadnych zakazów nie uznajemy. Ciągle tylko byśmy słyszeli: zdrada, zdrada, zdrada. Gdyby ta punkowa scena była chociaż bardziej prężna i zapewniała taką liczbę koncertów, żeby można było utrzymać siebie, swoich ludzi i ich rodziny, to można byłoby pomyśleć o sztywnym trzymaniu się tego kanonu. Wolę więc zacytować, to, co śpiewał Wojciech Młynarski i „robić swoje”, na nikogo się nie oglądać. A jak chcą nas zaprosić do Punk Rock City, to zawsze chętnie wpadniemy, nawet wiedząc, że zarobimy na tym mniej pieniędzy. Najfajniejsze jest to, że sami możemy o tym decydować. Ani scena niezależna, ani Polsat, ani TVN – nikt za nas nie zdecyduje. Jesteśmy panami swojego losu i to mi się podoba.

PAP: To wobec kogo masz „syndrom sztokholmski”, o którym także pisałeś?

K.G.: Wobec Polski.

PAP: Chciałbyś żyć w świecie, w którym Olof Palme dzwoni do Jacka Kuronia? Brakuje ci autorytetów? Chcesz komuś wierzyć?

K.G.: To do mnie w piosence miał dzwonić Olof Palme! Ale rzeczywiście: chciał porozmawiać z Kuroniem. Możemy komuś bardziej uwierzyć niż nie uwierzyć, ale tak do końca nawet Kuroniowi bym nie wierzył. Ale gdybym już bym musiał zaufać, to pewnie właśnie jemu. Żyjemy w takich czasach, z tyloma źródłami nadającymi informacje, że w pierwszej chwili jest bardzo trudno odróżnić te prawdziwe od tych fejkowych, i sami nie wiemy w jakim świecie bardziej żyjemy – w realu czy w jakichś cybernetycznych odmętach, skąpani w fake newsach, permanentnie dezinformowani. To wszystko dzieje się w jednym momencie. Dlatego tak wielu z nas ulega zbyt prostym prawdom, np. że jak obniżymy podatki, to będzie dobrobyt. Proste recepty i proste odpowiedzi powodują, że autorytety tracą na znaczeniu.

PAP: Co to są „cybernetyczne odmęty”. W piosence "I can get no Gratisfaction" śpiewasz „My jedziemy po was w necie. Tak społecznie i za darmo. Więc nawet jeśli grasz na flecie Płać za swoją popularność. Płać za swoją popularność”. Płacisz za hejt?

K.G.: To już jest nieodłączny element naszego życia, więc gruba skóra zawsze się przydaje. Trzeba swoje przeżyć, chociaż na początku strasznie boli. Ale po jakimś czasie organizm ludzki się uodparnia. Mój się już uodpornił, umiem sobie z tym radzić. Nawet jak szlachtowali mnie w publicznych mediach mainstreamowych – zniosłem to.

PAP: Nie wszyscy znoszą. Jesteś silniejszy od innych artystów?

K.G.: Nie, nie jestem. Ale byłem też po drugiej stronie, byłem dziennikarzem kilkanaście lat, widzę te mechanizmy i je rozumiem. Znając wroga, łatwiej go znieść.

PAP: Nie lubisz mediów?

K.G.: Wszyscy chcą teraz zatrudniać młodych pracowników, którym można zapłacić trzy czy cztery razy mniej niż doświadczonym dziennikarzom. I jeszcze będą lepiej wiedzieli jak podwyższyć klikalność. A ci, którzy się wychowali na polskiej szkole reportażu, sprawdzaniu wiadomości w wielu źródłach - nie mają swojego miejsca. Te kanony dziennikarstwa funkcjonowały jakiś czas po obaleniu komuny, ale komercjalizacja mediów i nastawienie na zysk spowodowały, że etos mediów zniknął na naszych oczach.

PAP: Jesteś krytykowany za słowa o kobietach, że „w zespole mogłyby co najwyżej gotować” i że szkodzą pracy muzyków. Tym razem chyba sam dałeś powód do hejtu? Może to było parę zdań za dużo?

K.G.: Są zespoły, w których są kobiety i ja je bardzo lubię.

PAP: Zespoły czy kobiety?

K.G.: Zespoły z kobietami. I życzę im wszystkiego najlepszego. A u nas kobiet nie ma. Wiem, że z boku te moje słowa mogły brzmieć, jakby wypowiadała je typowa szowinistyczna męska świnia.

PAP: Przez grzeczność nie zaprzeczę.

K.G.: Może nie powinienem o tym mówić w ten sposób publicznie. Żyjemy w czasach, kiedy kobiety rządzą światem, trzeba uważać, żeby się nie narazić. Dostałem po łapach, ale przyjąłem na klatę i żyję z tym dalej. To czas przełomu. Pewne rzeczy dla mężczyzny, który ma 60 lat są trudne do wyobrażenia.

PAP: Jakie?

K.G.: Rola kobiet jest zdecydowanie inna niż za czasów mojej młodości. Wtedy żyliśmy według wzorców wyniesionych z domu, gdzie ojciec zarabia pieniądze, a matka zajmuje się domem. Przez wiele lat, w różnych środowiskach się to sprawdzało. Pan profesor szedł na uczelnię, a żona pilnowała, żeby obiad był gotowy, jak wróci: „ziemniaczki właśnie dochodzą, tylko się nie spóźnij”. I u mnie w domu tak było. Nie sądzę, żeby mój ojciec wykorzystywał matkę. Są do dzisiaj razem, dostali od prezydenta Dudy medal za długoletnie pożycie małżeńskie. Moje życie - chcąc nie chcąc - też się ułożyło według tego schematu. Żona pracuje w domu, zajmuje się nim, a ja zarabiam. Nie planowaliśmy tego. W pewnym momencie wyrzucili żonę z pracy i ciężko było jej znaleźć podobne stanowisko w mediach. Więc ułożyło się tak, że żona została w domu, a ja jeżdżę i gram. Tak sobie żyjemy i nie ukrywam, że mi się ten układ podoba.

PAP: Mówisz o tym, że kobiety rządzą, ale widziałeś przecież protesty Strajku Kobiet, a nawet publicznie mocno je wsparłeś. To może z tymi prawami kobiet nie jest jednak za dobrze?

K.G.: Ja jestem urodzonym anty-pisowcem i każda rzecz, która była w stanie ich osłabić spotykała się z moją sympatią i poparciem.

PAP: Pidżama Porno nagrała w zeszłym roku nową płytę: „Pomylili się prorocy. Bóg ma wydrapane oczy!” – śpiewasz. Ze Stwórcą się rozliczyłeś, a co teraz? Może jakieś nowe covery?

K.G.: Od 2019 co dwa lata była nowa płyta, więc na razie ten cykl wydawniczy uważam za zakończony. Odpowiedź o dalszą aktywność znają niestety przede wszystkim moi lekarze. Przede mną trochę szpitalny rok. Zaniedbywany przez lata organizm zaczął się dopominać o swoje prawa. Zobaczymy – jak będzie dobrze, to będziemy dalej pracować. Coverów na razie nie planuję, wydaliśmy dwie takie płyty i na razie wystarczy.

PAP: Ale dobrze wam wyszły. Piosenka z filmu „Prawo i pięść” była może nawet lepsza od oryginału, albo tak samo dobra.

K.G.: O nie! Od oryginału na 150 tysięcy procent nie jest lepsza. Oryginał jest jedyny i niepowtarzalny. Staję po stronie Edmunda Fettinga, bo jest mistrzem niedoścignionym. (PAP)

rozmawiała Zuzanna Dąbrowska


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie
Były nauczyciel odpowie m.in. za prezentowanie pornografii młodzieży Przed sądem rejonowym w Oświęcimiu 4 grudnia ma ruszyć proces byłego nauczyciela jednej z tamtejszych szkół, który odpowie m.in. za prezentowanie pornografii nastolatkom i naruszenie ich nietykalności cielesnej – dowiedziała się PAP w krakowskiej prokuraturze okręgowej.Data dodania artykułu: 20.11.2024 18:37Były nauczyciel odpowie m.in. za prezentowanie pornografii młodzieży Polacy coraz częściej chcą się rozwodzić. Potwierdzają to eksperci. Widać to też po danych z sądów W trzech kwartałach tego roku do sądów okręgowych w całej Polsce wpłynęło blisko 62 tys. pozwów rozwodowych. To o 1,5% więcej niż w analogicznym okresie 2023 roku, kiedy było ich prawie 61 tys. Najwięcej pozwów złożono do sądów w dużych miastach. W całej Warszawie odnotowano ich łącznie 5,8 tys. Z kolei w Poznaniu było 3,9 tys. takich przypadków, a w Gdańsku zaobserwowano ich 3,4 tys. Eksperci nie są zaskoczeni tymi danymi. Jednocześnie wskazują, że spada liczba zawieranych małżeństw. Można zatem postawić tezę, że w strukturze społecznej zachodzą istotne zmiany.Data dodania artykułu: 20.11.2024 18:30Polacy coraz częściej chcą się rozwodzić. Potwierdzają to eksperci. Widać to też po danych z sądów ZUS: od stycznia 2025 r. można składać wnioski o rentę wdowią Od 1 stycznia 2025 r. będzie można składać wnioski o rentę wdowią. Przeznaczona jest dla wdów i wdowców mających prawo do co najmniej dwóch świadczeń emerytalno-rentowych, z których jedno to renta rodzinna po zmarłym małżonku – poinformowała ZUS.Data dodania artykułu: 20.11.2024 18:27ZUS: od stycznia 2025 r. można składać wnioski o rentę wdowią
Reklama
Reklama
Andrea Bocelli 30: The Celebration Andrea Bocelli 30: The Celebration Andrea Bocelli 30: The Celebration23 i 24 listopada w kinach HeliosPrzed nami weekend dla melomanów, którzy mogą wybrać się do Heliosa na porywające koncerty uwielbianego tenora. Widowisko „Andrea Bocelli 30: The Celebration”, które zawita na wielkich ekranach 23 i 24 listopada, podsumowuje trzydzieści lat artysty na scenie i jest okazją do przypomnienia największych przebojów w jego wykonaniu.Andrea Bocelli to bez wątpienia najsłynniejszy tenor świata. Jest ikoną popkultury w zakresie śpiewu operowego. Z brawurą łączy muzykę klasyczną z rozrywkową. Jego nagrania sprzedają się w milionach egzemplarzy. Teraz ten charyzmatyczny śpiewak obchodzi jubileusz 30-lecia swojej pracy artystycznej. Z tej okazji przygotował wielki koncert, którego nagranie można obejrzeć jedynie w kinach.Podczas tego przygotowanego z rozmachem show usłyszymy oczywiście słynną arię „Nessun dorma” z opery „Turandot” Pucciniego, niekwestionowany przebój „Con te partirò” i wiele innych chwytających za serce utworów.Wersję kinową koncertu wyreżyserował Sam Wrench („Taylor Swift: The Eras Tour”, ”Billie Eilish: Live at The O2”), laureat nagrody Emmy i nominowany do nagrody Grammy.Helios zaprasza melomanów na ten wyjątkowy seans! Bilety dostępne są na stronie www.helios.pl, a także w kasach kin i aplikacji mobilnej. W ramach oferty „Wcześniej kupujesz, więcej zyskujesz” dokonując zakupu z wyprzedzeniem, można wybrać najlepsze miejsca, a także - zaoszczędzić.Helios S.A. to największa sieć kin w Polsce pod względem liczby obiektów. Dysponuje 54 kinami mającymi łącznie 304 ekrany i ponad 55 tysięcy Data rozpoczęcia wydarzenia: 23.11.2024
Repertuar kina Helios Repertuar kina Helios Tegoroczna jesień nie przestaje zaskakiwać różnorodnymi nowościami. Od najbliższego piątku w repertuarze kin Helios zagoszczą aż trzy premiery: „Simona Kossak”, „Vaiana 2” i „Heretic”. Ponadto widzowie mogą zapoznać się z licznymi filmowymi przebojami oraz projektami specjalnymi, takimi jak Kultura Dostępna czy Maraton Władcy Pierścieni.Polską nowością na najbliższy tydzień jest dramat „Simona Kossak”, przybliżający prawdziwą historię potomkini artystycznej rodziny Kossaków. Młoda kobieta porzuca dotychczasowe życie i towarzyskie salony, aby objąć posadę naukowczyni w Białowieży. W środku puszczy, pomimo trudnych warunków – bez prądu i bieżącej wody – rozpoczyna życie na własnych warunkach. Tam poznaje fotografa Lecha Wilczka, z którym łączy ją niezwykła relacja. Jednakże wyobrażenia Simony o pracy przyrodnika ulegają bolesnej weryfikacji. Musi stanąć w obronie nie tylko swoich ideałów, ale również świata roślin i zwierząt… W rolach głównych występują: Sandra Drzymalska, Jakub Gierszał i Agata Kulesza.W repertuarze znajdzie się także nowa animacja wprost ze studia Disney – to „Vaiana 2”, czyli kontynuacja ciepło przyjętej historii nawiązującej do kultury wysp Polinezji. Trzy lata po wydarzeniach z pierwszej części, Vaiana otrzymuje nieoczekiwane wezwanie od swoich przodków. Dziewczyna musi wypłynąć na dalekie i dawno zapomniane wody Oceanii. Vaiana zbiera więc grupę śmiałków gotowych na przygodę życia, wśród których znajduje się jej przyjaciel Maui. Ich zadaniem będzie przełamanie niebezpiecznej klątwy, a nie będzie to proste, gdyż będą musieli stawić czoła starym i nowym wrogom.Jesienna aura sprzyja oglądaniu horrorów, a już w najbliższym tygodniu pojawi się kolejna nowość z tego gatunku. „Heretic” opowiada o dwóch młodych kobietach, które od drzwi do drzwi starają się głosić słowo Boże. W jednym z domów otwiera im czarujący pan Reed – szybko okazuje się jednak, że mężczyzna posiada diaboliczną drugą twarz. Niespodziewanie wszystkie wyjścia zostają zamknięte, a podejrzany gospodarz co chwila pojawia się, aby zadać im kolejną zagadkę testującą ich wiarę. Rozpoczyna się śmiertelnie niebezpieczna gra, w której stawką jest przetrwanie…Ponadto w repertuarze Heliosa znajdą się hitowe nowości ostatnich tygodni, takie jak „Gladiator 2” w reżyserii Ridleya Scotta. Lucjusz jako dziecko był świadkiem śmierci Maximusa z rąk swojego wuja Commodusa. Teraz decyduje się walczyć w Koloseum jako gladiator, aby przeciwstawić się dwóm cesarzom, rządzącym Rzymem żelazną pięścią. Z wściekłością w sercu i z nadzieją na lepszą przyszłość Cesarstwa Lucjusz musi spojrzeć w przeszłość, aby znaleźć siłę i honor, by zwrócić chwałę Rzymu jego ludowi.Fani kina familijnego mogą wybrać się do kin na pozytywną produkcję „Paddington w Peru”. Tytułowy bohater wraz z rodziną Brownów postanawia wyruszyć w daleką podróż do Ameryki Południowej, a dokładniej do Peru, aby odwiedzić swoją ukochaną ciocię Lucy. W tym celu wszyscy udają się do umieszczonego nieopodal lasu deszczowego Domu dla Emerytowanych Niedźwiedzi. To jednak dopiero początek niezwykle ekscytującej przygody, w trakcie której odkryją wiele tajemnic.Kinomani, którzy pragną poczuć ducha zbliżających się Świąt, mogą zapoznać się z najnowszą częścią kultowej serii. Film „Listy do M. Pożegnania i powroty” ukazuje losy różnorodnych bohaterów, które krzyżują się w Wigilię. Do sagi po dłuższej przerwie powraca postać Mikołaja. Mężczyzna odwiedza dawnych i nowych przyjaciół, podczas gdy jego synek Ignaś rusza w pościg za utraconym prezentem i duchem Świąt… Ponadto w obsadzie znalazła się plejada polskich gwiazd!Kina Helios słyną z organizacji popularnych Nocnych Maratonów Filmowych, najbliższa edycja cyklu będzie w pełni poświęcona produkcjom stworzonym na podstawie dzieł J.R.R. Tolkiena. W piątek, 22 listopada odbędzie się Maraton Władcy Pierścieni, podczas którego widzowie będą mogli obejrzeć wszystkie części przebojowej trylogii w wersji reżyserskiej. Z kolei melomani mogą wybrać się do Heliosa na porywające koncerty uwielbianego tenora. Widowisko „Andrea Bocelli 30: The Celebration”, które zawita na wielkich ekranach 23 i 24 listopada, podsumowuje trzydzieści lat artysty na scenie i jest okazją do przypomnienia największych przebojów w jego wykonaniu. W poniedziałek, 25 listopada w wybranych lokalizacjach odbędą się seanse z cyklu Kino Konesera. Widzowie będą mogli zobaczyć słynny koreański thriller „Oldboy” w odnowionej jakości obrazu. Główny bohater, Dae-su, mści się po latach za zabójstwo swojej żony… Natomiast w czwartkowe popołudnie, 28 listopada w kinach zagości cykl Kultura Dostępna i polska komedia romantyczna „Miłość jak miód”. Majka i Agata zamieniają się miejscami, dzięki czemu odnajdują wielkie uczucie.Bilety na listopadowe seanse dostępne są w kasach kin Helios, w aplikacji mobilnej oraz na stronie www.helios.pl. Dokonując zakupu wcześniej, można wybrać najlepsze miejsca, a  także zaoszczędzić w ramach oferty „Wcześniej kupujesz, więcej zyskujesz”. Data rozpoczęcia wydarzenia: 22.11.2024
Dawid Podsiadło - Dokumentalny  w Helios na Scenie Dawid Podsiadło - Dokumentalny w Helios na Scenie W czerwcu 2024 roku Dawid Podsiadło zagrał 7 koncertów stadionowych dla pół miliona widzów. Finałem tej trasy były rekordowe dwa koncerty na Stadionie Śląskim w Chorzowie dla prawie 200 tys. osób. Ten film to zapis tych 7 wyjątkowych dni, a zobaczymy go już 3 grudnia w kinach Helios.Film „Dawid Podsiadło – Dokumentalny” to intymny portret jednej z największych postaci polskiej sceny muzycznej. Reżyser Tomasz Knittel zabiera widzów na pełną emocji podróż, towarzysząc Dawidowi Podsiadle podczas jego monumentalnej trasy koncertowej, obejmującej siedem występów na stadionach w Gdańsku, Wrocławiu, Poznaniu i Chorzowie. Jednak to nie same koncerty są tu najważniejsze, lecz Dawid – artysta, który tą trasą zamyka pewien etap swojej kariery i zastanawia się, co przyniesie przyszłość.Kamery śledzą Dawida nie tylko na scenie, ale przede wszystkim za kulisami – w chwilach skupienia, zmęczenia, radości i refleksji. Film pokazuje jego prawdziwą twarz: człowieka pełnego pasji, ale i niepewności.Dawid otwiera się przed widzami, dzieląc się przemyśleniami o drodze, którą przeszedł, o presji związanej z popularnością oraz o tym, co dalej po zakończeniu tak ogromnej trasy. Obecność znakomitych gości, takich jak Edyta Bartosiewicz, Monika Brodka, Daria Zawiałow, Kaśka Sochacka, Artur Rojek, Ralph Kaminski, Kortez i Vito Bambino zdecydowanie podkreśla wagę tego etapu.To unikalna okazja, aby zobaczyć, jak wygląda życie artysty w momentach triumfu, ale i w tych cichszych, bardziej intymnych chwilach, kiedy sceniczne światła gasną, a pytanie „co dalej?” staje się najważniejsze.Helios zaprasza melomanów na ten wyjątkowy seans! Bilety dostępne są na stronie www.helios.pl, a także w kasach kin i aplikacji mobilnej. W ramach oferty „Wcześniej kupujesz, więcej zyskujesz” dokonując zakupu z wyprzedzeniem, można wybrać najlepsze miejsca, a także - zaoszczędzić.Data rozpoczęcia wydarzenia: 03.12.2024
Reklama
Reklama
Skarpetki zdrowotne z przędzy bawełnianej ze srebrem Skarpetki zdrowotne z przędzy bawełnianej ze srebrem Skarpetki nieuciskające DEOMED Cotton Silver to komfortowe skarpetki zdrowotne wykonane z naturalnej przędzy bawełnianej z dodatkiem jonów srebra. Skarpety ze srebrem Deomed Cotton Silver mogą dzięki temu służyć jako naturalne wsparcie w profilaktyce i leczeniu różnych schorzeń stóp i nóg!DEOMED Cotton Silver to skarpety bezuciskowe, które posiadają duży udział naturalnych włókien bawełnianych najwyższej jakości. Są dzięki temu bardzo miękkie, przyjemne w dotyku i przewiewne.Skarpetki nieuciskające posiadają także dodatek specjalnych włókien PROLEN®Siltex z jonami srebra. Dzięki temu skarpetki Cotton Silver posiadają właściwości antybakteryjne oraz antygrzybicze. Skarpetki ze srebrem redukują nieprzyjemne zapachy – można korzystać z nich komfortowo przez cały dzień.Ze względu na specjalną konstrukcję oraz dodatek elastycznych włókien są to również skarpetki bezuciskowe i bezszwowe. Dobrze przylegają do nóg, ale nie powodują nadmiernego nacisku oraz otarć. Dzięki temu te skarpety nieuciskające rekomendowane są dla osób chorych na cukrzycę, jako profilaktyka stopy cukrzycowej. Nie zaburzają przepływu krwi, dlatego też zapewniają pełen komfort przy problemach z krążeniem w nogach oraz przy opuchnięciu stóp i nóg.Skarpetki DEOMED Cotton Silver są dostępne w wielu kolorach oraz rozmiarach do wyboru.Dzięki swoim właściwościom bawełniane skarpetki DEOMED Cotton Silver z dodatkiem jonów srebra to doskonały wybór dla wielu osób, dla których liczy się zdrowie i maksymalny komfort na co dzień.Z pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora 
zachmurzenie duże

Temperatura: 1°C Miasto: Tomaszów Mazowiecki

Ciśnienie: 1024 hPa
Wiatr: 18 km/h

Reklama
Reklama
Wasze komentarze
Autor komentarza: mTreść komentarza: Kto powiedział, że tylko Tomaszów Maz. można zwiedzać. W trasach turystycznych trzeba uwzględniać cały powiat i okolice.Źródło komentarza: Kilka słów o turystyce w Tomaszowie Maz. - list czytellnikaAutor komentarza: mTreść komentarza: Urzędnik to jest taka osoba (opłacana z naszych podatków), która ma swojego szefa i odpowiadającego za pracę urzędnika.Źródło komentarza: Kilka słów o turystyce w Tomaszowie Maz. - list czytellnikaAutor komentarza: mieszkaniecTreść komentarza: Ajdejano na prezydenta Tomaszowa, na Starostę, na posła, na Prezydenta RP i wtedy wszyscy MAMY RAJ !!!!Źródło komentarza: Mariusz Węgrzynowski sam powinien złożyć rezygnacjęAutor komentarza: CzlowiekTreść komentarza: Niestety Pan dr Chudzik odchodzi i niedługo czekają nas prawdopodobnie rządy specjalsty od mobbingu P.Glimasińskiego. Długo się wiec nie nacieszyliśmy. Pracownicy szpitala są wściekli bo nie chcą takiego pseudo-prezesa, ale nikt ich przecież o zdanie nie pyta... To skandal że szpitalem rządzi polityka. Nie są ważne kwalifikacje i rozum, tylko "uklady". Może Pan Strzępek przeprowadzi rekonesans w szpitalu i spróbuję się dowiedzieć dlaczego szpitalem ma rządzić ktoś kto nie ma o tym pojęcia i już udowodnił w MZK że jest bardziej niż beznadziejny????Źródło komentarza: Mariusz Węgrzynowski sam powinien złożyć rezygnacjęAutor komentarza: WuPeTreść komentarza: Urzędnikom trzeba powiedzieć co mają robić i czym się zajmowaćŹródło komentarza: Kilka słów o turystyce w Tomaszowie Maz. - list czytellnikaAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Szanowny Panie Mariuszu: po co te wszystkie pańskie jęki. Już u Pana kiedyś pisałem, że upolitycznione samorządy, to jest państwo w państwie. Te samorządy, które idą "ręka w rękę" z aktualnym rządem, będą robiły to, co im się będzie podobało. I przykład niezatapialnego katechety jest tego dowodem. Dogadał się z jednym posłem po (jednym z głupszych posłów w Sejmie RP - jego zachowanie na pytania tv Republika) z naszego miasta i dlatego odwołanie tego starosty-cwaniaczka trzeba sobie wybić z głowy. Inny, świeży przykład cichej współpracy aktualnie "dobrych" samorządów (niby pisowskich) z aktualnym rządem (chyba raczej nierządem). Teraz, w nocy czytam na onecie taką informację (cytat). "Jakie są najlepsze szpitale w Polsce? Te aspekty były brane pod uwagę Plebiscyt "Liderzy Zarządzania – najlepiej zarządzane szpitale publiczne według BFF Banking Group" to jedyny w Polsce ranking, który wyróżnia placówki ochrony zdrowia zarządzane najefektywniej pod względem finansowym, ale nie tylko. Doceniane są również szpitale oferujące wysoką jakość opieki nad pacjentami. W ocenie uwzględniane są zarówno wskaźniki finansowe, jak i opinie pacjentów o szpitalach. Celem inicjatywy jest promowanie najlepszych praktyk w sektorze zdrowia. To już dziewiąta edycja tego zestawienia. Poszczególne miejsca w kategorii "Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej z właścicielem publicznym" objęły następujące placówki: Szpital w Puszczykowie im. prof. S.T. Dąbrowskiego Spółka Akcyjna, Poddębickie Centrum Zdrowia Spółka z Ograniczoną Odpowiedzialnością oraz Zamojski Szpital Niepubliczny Spółka z Ograniczoną Odpowiedzialnością, Powiatowe Centrum Zdrowia Spółka z Ograniczoną Odpowiedzialnością w Kartuzach oraz Centrum Zdrowia Mazowsza Zachodniego Spółka z Ograniczoną Odpowiedzialnością, Kociewskie Centrum Zdrowia Spółka z Ograniczoną Odpowiedzialnością, Dolnośląskie Centrum Rehabilitacji i Ortopedii Spółka z Ograniczoną Odpowiedzialnością, Szpital Miejski nr 4 w Gliwicach Spółka z Ograniczoną Odpowiedzialnością, Szpital Specjalistyczny w Zabrzu Spółka z Ograniczoną Odpowiedzialnością, szpital powiatowy w Rawiczu Spółka z Ograniczoną Odpowiedzialnością, Tomaszowskie Centrum Zdrowia Spółka z Ograniczoną Odpowiedzialnością oraz Szpital Powiatowy im. Tadeusza Malińskiego w Śremie, Wielospecjalistyczny Szpital Wojewódzki w Gorzowie Wielkopolskim Spółka z Ograniczoną Odpowiedzialnością." Jak łatwo zauważyć, na tej liście tych prymusów jest i nasze TCZ. Zawsze wydawało mi się, że pod wodzą obecnego p. dr Chudzika, ten szpital jest zarządzany najlepiej od kilu lat i większość pacjentów tego szpitala tez tak uważa. Jednak to jest zasługa wyłącznie dyrektora szpitala, a nie powiatowego samorządu, jednak, w dalszym ciągu to jest przeciętny szpital w kraju. Tymczasem, powiatowy samorząd jedynie sypie piasek w tryby szpitala poprzez zatrudnianie politycznych komisarzy w szpitalu. Ale jednak sitwa katechety i posła po spowodowała, że TCZ zostało wyróżnione. Żeby chociaż czarodziejka Leszczyna nie zabrała szpitalowi kasy. PS. Zapomnijmy o odwołaniu katechety.Źródło komentarza: Mariusz Węgrzynowski sam powinien złożyć rezygnację
Reklama
Reklama
Napisz do nas
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama