Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 5 kwietnia 2025 00:17
Reklama

Napiwek - dobra wola, moda, jałmużna?

Napiwek - dodatkowe wynagrodzenie, podziękowanie klienta za miła obsługą, a może zwykła "jałmużna" poparta pewnymi przyzwyczajeniami. Szukając pewnych informacji, trafiłem na ciekawy temat dotyczący tej sfery naszego życia. Zdania na ten temat są mocno podzielone i jak okazuje się nie zawsze pozytywne.

 

Reklama

Magdalena Gessler i Maciej Nowak, dwie znane osobistości w polskiej gastronomii. Trzecim bohaterem „bajki” jest felietonista Jay Porter.  Amerykański restaurator przeprowadził w swoich dwóch lokalach małe doświadczenie. W pierwszym lokalu pracownicy obsługi napiwek dostawali w tradycyjny sposób, w drugiej restauracji napiwek doliczany był do rachunku.  

 

Minęło kilka dni i okazało się, iż lokal numer dwa funkcjonuje sprawniej, bowiem pracownicy nie walczą o klienta. Opinie fachowca zza oceanu, poparła „szefowa” naszych restauratorów , pani od „tomaszowskich” hamburgerów, w której restauracjach  wg. portalu gazeta.pl napiwek dopisany jest do rachunku (od 10 do 20 procent kwoty, jaką przyjdzie nam zapłacić).

 

Odpowiedź Nowaka była prosta i z jasnym przekazem: "Magda, nie pie**dol. Napiwków nie dają tylko nowobogackie chamy. Zatrudniacie kelnerów na czarno, za grosze, w najlepszym wypadku na umowach śmieciowych. Napiwki to podstawa ich wynagrodzenia za ciężką i niewdzięczną pracę Zaś doliczanie serwisu do rachunku to kolejne ograbianie pracownika i nigdy się z tym nie pogodzę. Wara wam od tych pieniędzy!".

 

Rozpoczęła się ciekawa dyskusja czytelników portalu, którą pragnę przytoczyć, a po której sam się zacząłem zastanawiać nad pewnymi zagadnieniami. Dotyczyła ona nie samych wypowiedzi naszy bohaterów, a samego "napiwku".

 

Temat przewodni rozpoczął tekst,:

„Czy jak idę do kina to mam dawać w łapę bileterowi parę złotych bo przetargał mi bilet i wpuścił do środka?
Czemu mam dodatkowo płacić za coś za co już zapłaciłem? Za chwilę okaże się że jeszcze mam dodatkowo zapłacić kucharzowi za to że nie napluł mi do talerza, a pomocnikowi że obierając ziemniaki ich nie obsikał. Tak samo nie płacę kierowcy autobusu za otwarcie i zamknięcie drzwi oraz to że mnie wiezie między przystankami. I nie oznacza to że jestem chamem czy też nowobogackim. Po prostu wykonuję swoją pracę i nie uważam że za jej wykonywanie należy mi się dodatkowa gratyfikacja od obsługiwanych osób”

 

Kolejne ciekawe wątki:

„Obsługa ludzi jest bardzo ciężką pracą. Jak widzę po twoim nastawieniu i roszczeniowej pozycji, „bo mi się należy" jesteś obsługiwany w knajpach przynajmniej oschle. Płacisz więc napiwki za dobrą obsługę a nie za fakt że ta obsługa jest. Obrazowo pisząc wg twoich przykładów standardowo jedziesz autobusem i tyle ale możesz też nim jechać , kierowca do ciebie się uśmiechnie, omija dziury w jezdni, nie hamuje gwałtownie”

                                                                                                                   

„Bredzisz, to tzw. obycie zostało po prostu wymuszone przez branżę turystyczną, hotelową i restauracyjną. Inni ludzie świadczą o wiele ważniejsze usługi drugiemu człowiekowi -l ekarze, prawnicy itd.  i nikt nie wymusza napiwków za to. Każdy zatrudniając się gdziekolwiek godzi się na takie, a nie inne wynagrodzenie, zawarte w umowie o pracę i nie powinien liczyć na więcej. Magda ma rację, a Nowak, jak chce to niech sobie płaci napiwki kochasiom za to, że go dobrze obsłużyli”

 

„A moim zdaniem, kelner to bardzo specyficzny zawód.(gwoli ścisłości nigdy nie bylem kelnerem) chciałbyś pracować, świątek, piątek i niedziela?”

„Ciekawe. Może większość innych usług powinna wprowadzić napiwki?! bo co po niektórzy mają dużo pieniędzy”.

 

Komentarzy było ponad ok. 200. Dwieście różnych opinii, ale jakże prawdziwych. Z jednej strony, za dużo tych pieniędzy nie mamy i można sobie zadać pytanie „czy listonosz, aptekarz, sklepikarz, lekarz, prawnik i inni” także potrzebują napiwku, bo rzekomo mają ciężką pracę, a my mamy być lekarstwem na ich zarobki?

 

Czy też po prostu zostawić pewną niewielką kwotę w restauracji i przyjąć zasady (być może w jakimś sensie niezrozumiałe) obiektów w których podaje się posiłki i spędza miło czas, a na odchodne widzieć miły, szczery uśmiech żegnającej nas kelnerki.

 

Zapraszam do dyskusji.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

08.09.2013 14:28
Jak jestem zadowolony z obsługi to jak najbardziej. Nie zostawiam napiwków jak obsługa jest nieprofesjonalna/niemiła bądź oczekiwanie na podanie napoju to połowa czasu do otrzymania zamówionego dania. Wyjątkiem jest jak w lokalu jest dużo ludzi, a kelnerzy muszą tracić swój czas bo Pani/Pan niezdecydowana/y trzyma kelnera/barmana przy sobie aż łaskawie wybierze...

Reklama
Sally 05.09.2013 22:49
Jedzenie to jest cos co wkladasz do ust.Jak dostaniesz talerz od kelnerki/kelnera ktora/y ma zadbane paznokcie,pachnace,wyprasowane ubranie i nie smierdzi mu z pod pach to jest tak jak powinno byc. Napiwek jest za jego starania i czas poswiecony w domu na estetyke,ktora wraz z talerzem i smakami przekazuje Tobie.Szefowie nie zawsze to doceniaja.I tu sie klania klient w postaci napiwkow. Bluzke ktora pani ekspedientka pakuje i tak trafi najpierw do pralki wiec..

anka 31.08.2013 14:10
Trafne spostrzezenie Zdzih.Jednak utarl sie zwyczaj ze napiwki zostawia sie w restauracjach.Kwestia indywidualna,ja sie mojej trzymam. Wyczytalam kiedys,ze jak dasz barmanowi jakis napiwek przed obsluzeniem bedzie Cie obslugiwal przed innymi,sprawdzilam i to dziala :) Od baru odchodze szybciej niz inni,mam wiecej czasu dla znajomych.Dwie strony sa zadowolone. Pozdrawiam wszystkich z branzy gastronomicznej.

zdzih 31.08.2013 09:22
A dlaczego nie ma napiwków w sklepach, gdzie jest bezpośredni kontakt z klientem? Też trzeba być miłym, uśmiechniętym, doradzać, pakować, odłożyć towar dla klienta, coś specjalnie dla niego zamówić itd. I też np. w galeriach pracują świątek, piątek.

anka 31.08.2013 00:39
Zawsze zostawiam 10 procent napiwku bazujac na rachunku.No chyba ze sami wliczaja to wtedy juz nie, Aczkolwiek informacje na temat 10 procent wliczonych w rachunek powinny znajdowac sie na karcie menu.Wiadomo,ze w bon ton restauracji moze byc wliczany bo zazwyczaj ludzie przy kasie sa chytrzy.. Raz "udalo "mi sie nie docenic miejsca w ktorym jadlam a to tylko dlatego,ze obsluga obmawiala mnie myslac,ze ja debil i niczego nie pojmaju.Pozdrawiam Capone i te muchy...

kelnerka 26.08.2013 19:01
Prawie 4 lata pracuję jako kelnerka, barmanka, generalnie przy obsłudze w gastronomii. Nigdy nie wyszłabym z jakiegokolwiek lokalu nie zostawiając po sobie jakiegoś choćby najmniejszego tipa. Nie spotkałam się nigdy z tak niemiła obsługą, co by zraziła mnie na tyle, by dać równo tyle ile wynosi rachunek. Chodzić przez kilka dni po kilkanaście godzin z uśmiechem na buzi, nieważne czy klient jest nieuprzejmym gburem, czy ma się zły dzień, czy cokolwiek innego-naprawdę nie jest łatwo. Za latanie między stolikami z niemal wywieszonym jęzorem na weekendach też nie dostaje się żadnych premii w naszym mieście niestety. A mimo wszystko kelnerki chodzą miłe, uśmiechnięte. Bądź co bądź w sporym stopniu od obsługi zależy czy Wasze wyjście, relaks na weekendzie ze znajomymi w knajpie będzie udany. Nie rozumiem więc z jakiego powodu jednak by nie zostawić choćby jakiegoś drobniaka? Bo nikt nie zmusza do zostawiania papierków. Ale gdyby każdy stolik zostawił drobne, to na koniec dnia kelnerka czuje, że jej praca została doceniona i ma za co wrócić spokojnie do domu o tej np 4 nad ranem. ;) A jeśli kogoś stać na to by jeść, pic w barze i zostawiać niemałe rachunki to stać jest go również na to, by docenić to, że ktoś wokół was skacze. Bo z góry przepraszam, ale jeśli rachunek wynosi czasem np 349zł, wyskakujesz z 350 i czekasz na złotówkę reszty.. To słabo. I o wiele częściej napiwki zostawia osoba, która jest miła, nie ma z nią żadnych problemów, i widać, że jest to osoba zarabiająca tak jak większość-tę najniższą. Często doda jeszcze słowa: `napiwek nie jest duży (bo np 1zł), ale na większy mnie nie stać, jednak chociaż tak chcieliśmy docenić pani wysiłek`. I wierzcie, takich ludzi aż chce się obsługiwać. :) A jeśli przyjdzie jakiś gbur i człowiek się z nim użera, a później albo czeka na złotówkę reszty, albo już zostawi tego drobniaka ale z wielkim dąsem tudzież afiszowaniem tego, to.. Wygląda to nieco niefajnie. Reasumując, pozdrawiam tych, którzy nie robią wielkiego halo z tego, żeby sprawić komuś przyjemność, docenić czyjąś pracę i nie skąpią choćby głupiej złotówki, od której nie zbiednieją! :) ps. czemu wielkie halo krąży tylko wokół tipów dla kelnerów? Jest więcej zawodów, w których napiwki się dostaje. :)

x 23.08.2013 17:20
A ja zawsze daje pare groszy kolesiowi co mi pizze przywozi :)

OLO 23.08.2013 09:45
Zgadzam się z Nowakiem

amis 23.08.2013 09:28
Ja napiwek daję tylko wtedy jak jestem zadowolona z obsługi a nie przy każdym rachunku.

Opinie

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Jan MościckiTreść komentarza: Załóż Pan okulary bo ja GO widzę na zdęciu. A z tym sługusem to radziłbym panu ważyć słowa nie trudno dopiąć komuś łatkę , ciekawe co pan byś robił będąc na jego miejscu.Źródło komentarza: Podpisanie listu intencyjnego o wzajemnej współpracy pomiędzy ZSP nr 1 im. T. Kościuszki w Tomaszowie Mazowieckim, a firmą LS TechnicsAutor komentarza: Jan MościckiTreść komentarza: Panie prezydencie takie rozwiązanie S12 jest idealne tylko dla Białej Góry (kopalni). Sprzedaliśmy polskie złoto i teraz im jeszcze będziemy drogi budować. Niech piasek wywożą wagonami. Nie wspomnę o Hucie wybudowana w Niewiadowie po drugiej stronie Pilicy. Czas pomyśleć o naszym SPOŁECZEŃSTWIEŹródło komentarza: M. Witko - o inwestycjach i trasie S12Autor komentarza: EchTreść komentarza: Litości. Nawet jednostka wojskowa nie jest w granicach miasta - a każdy tak myśli. Przestańcie straszyć ludzi że ktoś zniszczy nz czy groty - mówcie że wam o domy chodzi - a nie manipulujecieŹródło komentarza: M. Witko - o inwestycjach i trasie S12Autor komentarza: tomaszowianinTreść komentarza: Czy władze miasta mają zamiar zrobić porządek z plagą szczurów na pl. Kościuszki? To jest dramat. Godzina 20 a po chodniku biegają gryzonie. Młodzież ucieka z przystanku, gdyż bezpośrednim otoczeniu są szczury.Źródło komentarza: M. Witko - o inwestycjach i trasie S12Autor komentarza: DepilatorTreść komentarza: To ile miesięcy poślizgu w parku 6 ,czy więcej?Źródło komentarza: M. Witko - o inwestycjach i trasie S12Autor komentarza: S12 bzduraTreść komentarza: S12 to wielki wał i bubel puszczony między zabudowaniami i najbardziej atrakcyjnymi wsiami. Nie ma to żadnej promocji dla miasta wręcz przeciwnie nie odciąży go od nadmiaru "ciężkiego transportu". Za to idealnie zniszczy życie ludzi i wielu rodzin gdzie domy znajdują się bezpośrednio na trasie lub w bliskim położeniu. Władze wiedziały od x lat gdzie pójdzie droga a wydawały zgody na zabudowy. Sama jestem w sytuacji gdzie wydałam oszczędności życia, poświęciłam czas i własne zdrowie żeby wszystko doprowadzić do porządku. W zamian za to dostaje autostradę przez środek działki. Nie interesują mnie żadne pieniądze w zamian za poniesioną stratę. Są rzeczy których się kupić nie da! Zostaliście wybrani przez obywateli i jeśli nie potraficie nas bronić -zniesiemy was ze stanowisk gdzie napychacie sobie kabzy naszymi pieniędzmi.Źródło komentarza: M. Witko - o inwestycjach i trasie S12
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama