Kiedy późnym wieczorem, w sobotę 29 sierpnia 2009 roku, tuż po zakończonych obchodach święta rock’n’rolla w sali kina Włókniarz, żegnałem się z Zarzykiem, był bardzo zadowolony ze swojego występu i zwrócił się do mnie - Antek cieszę się, że mogłem wam pomóc w obchodach święta rock’n’rolla w Tomaszowie Mazowieckim. Kiedy po zakończonym występie zobaczyłem szczęśliwe twarze mojego przyjaciela Wojtka Szymona i twoją oraz przeznaczone dla mnie wielkie owacje na stojąco tomaszowskiej publiczności i kiedy dowiedziałem się, że w waszej Galerii ARKADY masz jutro jubileusz swoich „Herosów Rock'n'Rolla”, to jeśli zechcesz i pozwolisz, mogę ci pomóc w tym szlachetnym przedsięwzięciu. Mam w zanadrzu, jeszcze kilka wspaniałych przebojów, których nie wykonałem wczoraj w kinie Włókniarz z repertuaru Jerry Lee Lewisa, Elvisa Presleya, Ricky Nelsona, Chucka Berryego czy Fatsa Domino. Co ty na to?
Tak pozytywniemnie zaskoczył swoją propozycją, że przez chwilę oniemiałem. Nie miałem innego wyjścia jak zadowolony z jego propozycji szybko odpowiedzieć, - Marku oczywiście TAK, TAK!!!. Po czym obaj z Wojtkiem Szymonem wsiedli dovolvo combi Janka Koziorowskiegoi udali się wszyscy na zasłużony odpoczynek, na do domu przy ulicy Brzozowej.
Miałem przygotowany na okoliczność 50 spotkania z cyklu Herosi Rock’n’Rolla, specjalnie zmontowany, półtoragodzinny film z koncertów, które wcześniej pokazywałem w moim cyklu na ekranie Galerii. Z tego tytułu szkody żadnej ani strat nie poniosłem a czas i pracę jaką poświęciłem tej produkcji, nie będzie zmarnowany. - Wykorzystam ten materiał przy innej, jubileuszowej okazji – pomyślałem sobie.
Nigdy w ARKADACH nie robiłem dotychczas w swoim cyklu spotkania na żywo, czy to z rock’n’rollowym zespołem czy indywidualnym wykonawcą. Będzie to moja pierwsza, egzotyczna próba i nowe doświadczenie. Wiedziałem, że Marek przyjechał do Tomaszowa ze swoim sprzętem odtwarzającym i nagłaśniającym dźwięk oraz pół playbackiem, że powinien dać sobie radę z podłączeniem do miksera dźwięku jaki znajduje się w ARKADACH. Telefonicznie powiadomiłem gospodarzy o zmianie formy cyklu spotkania i odejściu od stosowanej tradycji. Pani Dorota Sobańska, która często bywa na moich spotkaniach, również świetnie się bawi wraz z przybyłymi do Galerii i tym razem także zaszczyciła swoją obecnością recital Marka Zarzyckiego.
Wojtek Szymon z Markiem Zarzykiem w niedzielny, słoneczny poranek, jakże inny od sobotniego, wypłynęli dla krajobrazowych doznań i relaksu, kajakiem z przystani OSiR nad rzeką Pilicą, przez Spałę, Inowłódz do Zakościela. Osobiście dwa tygodnie wcześniej z moją (16.08.09) wnuczką Martusią w kajakowej grupie ze Stowarzyszeń Abstynenckich ALA i AZYL, miałem okazję pokonać ten wodny szlak, o czym po powrocie, wieczorem (był to mój pierwszy w życiu kajakowy spływ rzeką Pilicą) w swoim mailowym liście do Nowego Jorku, ze szczegółami o bajecznie pięknych okolicach położonych nad rzeką, opowiedziałem Wojtkowi. Szymon tak się napalił na kajakowy spływ rzeką nad którą leży Tomaszów, że zastrzegł mi, - Gdybym przyleciał do Polski koniecznie musisz mi zorganizować wodną wędrówkę rzeką mojego dzieciństwa, mojej młodości. Tak też uczyniłem, zawożąc Wojtka i Marka na przystań OSiR-u i z powrotem, przywożąc ich z kajakowej mety spływu, Janka volvo z Zakościela.
Kiedy Wojtek z Markiem zmagali się w wodnej wędrówce rzeką Pilicą ja tymczasem zająłem się telefonicznie powiadamianiem najbliższych o ponownym, w ramachHerosi Rock’n’Rolla, mini recitalu Marka Zarzyckiego w Galerii ARKADY. Jednocześnie prosiłem o przekazanie tej informacji swoim bliskim i przyjaciołom. W ten oto sposób bardzo rozreklamowałem występ Marka Zarzyckiego, dzięki temu do Galerii na godzinę 18.00, pomimo przepięknej, słonecznej pogody przybył nadkomplet ludzi. Wśród nich byli nie tylko wczorajsi słuchacze z kina Włókniarz, moi przyjaciele, koledzy Wojtka Szymańskiego, zwykli ciekawscy ale również inni fani i miłośnicy rock’n’rolla, którzy dotarli do ARKAD porażeni nagłą informacją o człowieku śpiewającym prawdziwy rock’n’roll, taki z lat 50/60 minionego wieku. Marian Matuszewski zorganizował kamerzystę, swojego brata Włodka, który kompletnie zapisał na płycie DVD, całe happeningowe wydarzenie.
Chciałbym wymienić zapamiętane osoby, niektóre na stałe uczestniczą w moich spotkaniach, obecne w Galerii ARKADY w pierwszym spotkaniu z rock’n’rollem na żywo, by utrwalić ich na portalu Nasz Tomaszow w Subiektywnej Historii R&R w Tomaszowie, to: Krystyna i Grzesiek Kaczmarkowie, Wojtek Szymański, Mirek Orłowski, Monika Zdunek, Bożena Dulas, Zdzisiek Di Wawrzon Wojnowski, bracia Marian i Włodek Matuszewscy, bracia Zbyszek i Grzesiek Galwasowie, Dorota i Bogdan Sobańscy – gospodarze Galerii, Halina Brola, Zbyszek Rufy Kwapisz, Ania i Jurek Dereniowie, Dorota i Zygmunt Dziedzińscy, Ania i Dzidek Migałowie, Dorota i Michał Marciniakowie, Grażyna i Piotrek Ziętkowie, Barbara i Jurek Lambertowie, Barbara i Czesław Goździkowie, Ewa Nowicka, Zbyszek Kobędza, Marian Urbaszek, Alfreda i Kaziu Cychnerowie, Bartek Trochimczuk, Ewa i Janek Komarowie, Edek Wójciak z Edytą, mój sąsiad Zdzisiek Trukan, mój brat Tadek ze szwagierką Haliną Klimczak czy Wacek Koziołek ze swoimi kolegami z DPS.
Zanim Zarzyk rozpoczął swój recital, ja, Wojtek i Mirek powtórzyliśmy wczorajszą sekwencję słowną o rock’n’rollu, o latach 50/60-tych minionego wieku z kina Włókniarz a Mirek dodatkowo przyniósł swój estradowy strój, bluzę o barwach żółto-czerwono-zielona, w której wystąpił wraz z akompaniującym mu, rock’n’rollowym zespołem COMBO z Piotrkowa Tryb. w pierwszej (a odbyły się dwie w 1962 i 1963 roku) edycji festiwalu Szukamy Młodych Talentów w Szczecinie 1962 roku.
Z kolei ja opowiedziałem w dużym skrócie jak doszło do moich spotkań w Galerii ARKADY, Herosi Rock’n’Rolla, kto się przyczynił do tego przedsięwzięcia wskazując go ręką wszystkim zebranym w lokalu (oczywiście, że chodziło o Wojtka Szymona), jakie muzyczne zespoły i piosenkarzy przedstawiłem w ciągu trzech lat działalności i co planuję na kolejny rok, dwa a może i dłuższy okres w tym cyklu spotkań. Tymczasem podczas swojej, tematycznej gawędy, na małej scence Galerii, Marek Zarzycki stroił swój muzyczny sprzęt by po chwili …
… rozpoczął w wielkim stylu, rhythm and bluesowym hitem z repertuaru, przez całe moje pokolenie, ukochanego Fatsa Domino, I’m In Love Again, tym samym od pierwszego uderzenia w gitarowe struny wprowadził obecnych na mini recitalu, w taneczne szaleństwo. Były momenty gdy przy zagranych przebojach Sweet Sixteen, Walk Of Life czy Whole Lotta Shakin’ Goin’ On, wszyscy wstali z miejsc i przyśpiewując znane hity kołatali między stolikami.
Kiedy Marek zaśpiewał wielki przebój Jambalaya, Mirek Orłowski nie wytrzymał, wbiegł na scenę i wspólnie z Zarzykiem dośpiewał (Mirek utwór ten miał również w swoim repertuarze) do końca ten wielki hit z lat młodości. Wspólnie zaśpiewali jeszcze wielki przebój z tamtej epoki, kompozycji Gene Pitneya, z repertuaru Ricky Nelsona, Hello Mary Lou.
Rozochocony i emocjonalnie rozgrzany Mirek, poprosił gospodarza, panią Dorotę Sobańską, by Markowi Zarzyckiemu nadała tytuł honorowego członka Galerii ARKADY, co zresztą przy gromkich brawach publiczności, uczyniła. Trwający w lokalu happening wprowadził swojski nastrój, zupełnie jaki panował w latach sześćdziesiątych minionego wieku w tomaszowskich kawiarniach, restauracjach, klubach czy na prywatkach. Swój mini recital Marek zakończył utworem z repertuaru Elvisa Presleya, Don’t Be Cruel, którym wczoraj, w sobotę rozpoczął na scenie kina Włókniarz, 50 lat Rock’n’Rolla w Tomaszowie Mazowieckim.
Na zakończenie 50-tego spotkania z cyklu Herosi Rock’n’Rolla, głos zabrał człowiek, który w naszym mieście wywołał epidemię tego stylu, Wojtek Szymon Szymański: Moi drodzy, pomimo że pokonałem ponad osiem tysięcy kilometrów, z Nowego Jorku przez Ocean Atlantycki, pomimo zmęczenia tą podróżą, jestem bardzo wzruszony i szczęśliwy, że mogłem uczestniczyć w tak pięknej imprezie poświęconej jubileuszowi rock’n’rolla w moim, ukochanym Tomaszowie. Nigdy w życiu nie pomyślałbym, że spotka mnie taki zaszczyt uczestniczyć w uroczystościach poświęconych formacji muzycznej mojego życia. Dla mnie tak niezbędnej jak dla każdego człowieka powietrze czy chleb. Dziękuję ci Tolku za zaproszenie i pomysł zorganizowania takiej imprezy. Po powrocie do Stanów Zjednoczonych opowiem wszystkim swoim przyjaciołom, znajomym co mnie spotkało i czego doznałem w mieście mojego dzieciństwa i młodości. Po czym skierował szczególnie ciepłe słowa do Marka Zarzyckiego, - Zarzyk mój stary, dobry druhu, brak mi słów by wyrazić swoją wdzięczność, za to co zrobiłeś dla mojego miasta, dla Tolka, dla rock’n’rolla. Powiem tylko - DZIĘKUJĘ PRZYJACIELU - i do zobaczenia na kolejnej imprezie w Galerii ARKADY. Rock’n’Roll is KING.
Zarzykrównież był autentycznie wzruszony, choć jest małomówną i skromną osobą, wydobył z siebie słowa, które na zawsze pozostaną w mojej i wszystkich obecnych w Galerii, pamięci; - Chciałem podziękować tobie Antku, za to, że zajmujesz się tego typu działalnością. Wojtkowi mojemu przyjacielowi, za to, że w piątek zadzwonił do mnie, bo przecież inaczej bym się tu nie znalazł. Przyjechałem do Tomaszowa z ciekawością, nigdy nie byłem w tym mieście, ale przede wszystkim przybyłem tu dla rock’n’rolla, innych powodów nie było, a że przy okazji spotkałem wspaniałych, tak jak ja nawiedzonych rock’n’rollem ludzi, to tym bardziej wyjadę z stąd zadowolony, spełniony i szczęśliwy. Dziękuję wszystkim za miłe przyjęcie i do zobaczenia. Niech żyje Rock’n’Roll.
Około godziny 21.00, pomogliśmy Markowi załadować sprzęt muzyczny do samochodu - gitarę, wzmacniacze, głośniki - a ja z wielkiej wdzięczności za wykonaną pracę, mogłem go tylko uhonorować swoją publikacją wpisując dedykację, Moje miasto w rock’n’rollowym widzie. Po pożegnalnych uściskach i pocałunkach Marek Zarzycki zasiadł za kierownicą
i ruszył w kierunku Warszawy, a my przyglądając się odjeżdżającemu krzyknęliśmy – Szerokiej drogi Marku.
Tak oto zakończył się ostatni weekend sierpnia, wakacji 2009 roku, który na zawsze przeszedł do historii miasta. Niech pamięć o tych wydarzeniach; 50 lat Rock’n’Rolla w Tomaszowie i 50 spotkanie z cyklu Herosi Rock’n’Rolla przetrwa w naszych sercach jak najdłużej, niech kolejne pokolenia tomaszowskiej młodzieży zapamiętają świat swoich dziadków, ojców, który odszedł od nas na zawsze, do lamusa historii.
Napisz komentarz
Komentarze